Bezresztkowy design dla Narodowej Galerii Zachęta

Bezresztkowy design

Pierwszy płaszcz bezresztkowy zrobiłam w 2016 roku. Był to wynik konceptualnego wyzwania, jakie rzuciłam sobie, stawiając pytanie, czy jest możliwy taki projekt-wykrój, który wykorzystuje całą szerokość i długość materiału (ciętego z metra o określonej szerokości)? Czy mogę wymyślić coś łatwego w wykonaniu, a jednocześnie dobrze wyglądającego i funkcjonalnego? Nie jestem i nie chce być projektantką mody, ale ubraniami zajmuję się właściwie od zawsze używam ich jako metafory albo narzędzia krytyki kondycji świata. W latach 20032004 zrobiłam serię 100% recykling, czyli bluzki z bardzo długimi rękawami będącymi łącznikiem pomiędzy noszącymi je osobami. Chodziło w nich o energię wciąż krążącą między ludźmi, o niemożność życia poza siecią wzajemnych powiązań i zależności. W pracy Przemycony szept (2007) haftowałam ukryte w ubraniach z największych światowych sieciówek wiadomości od hipotetycznych szwaczek z Chin, Bangladeszu czy Tajlandii. 

Pomysł na design bezresztkowy powstał również w odpowiedzi na falę głosów o nadmiernej konsumpcji oraz produkcji śmieci odpadów. Mój projekt płaszcza jest możliwy do wykrojenia i uszycia bez wytwarzania jakichkolwiek odpadów, często pozostających w trakcie produkcji ubrań. Temat ten rozwijam wciąż ze studentkami i studentami designu, zarówno na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, gdzie pracuję, jak i podczas warsztatów zagranicznych, m.in. w ESAD Matosinhos w Portugalii. Trzy serie płaszczy uszyłam z Fundacją Razem Pamoja i spółdzielnią Shirika podczas mojego pobytu w Nairobi w latach 20172019. Te, które obecnie oddaje w wasze ręce, zostały uszyte w całości przeze mnie, z kawałków będących końcówkami beli materiału. Wszystkie płaszcze są wykonane z wełny, więc naturalnie ciepłe. Każda sztuka jest jedyna i niepowtarzalna. Dodałam do nich moje logo zezowate oko, czasem jako większy elementem zdobiący, czasem mniejszy. Sam płaszcz jest manifestem pewnej postawy oraz świadomości dążenia do ograniczenia odpadów do niezbędnego minimum, wyrazem starania się, by budować otaczający nas świat z tego, co już zostało wyprodukowane, by odzyskiwać, używać ponowniei naprawiać. Jak napisałam kiedyś podczas mojej rezydencji w Parku Rzeźby na Bródnie: 

„Chodzi o uświadomienie sobie tego, że nasze ubrania nie są wyobcowanymi z kontekstu bytami, […] [lecz] częścią większego procesu, od powstania do rozkładu. Piękno tkanin wykonanych z włókien naturalnych wynika z biologicznego cyklu ich życia. Tkaniny swój początek mają w nasionie, potem przez pracę ludzkich rąk w roślinie zebranej i przemienionej w przędzę, w utkanym materiale i uszytym ubraniu; następnie spędzają czas z nami, a starzejąc się i rozpadając, powracają do ziemi. 

Inaczej rzecz ma się z ubraniami z dodatkiem lub w całości wykonanymi z tworzyw sztucznych będących pochodną ropy, która jest w sposób rabunkowy wydobywana z zasobów Ziemi. Jest produkowana w […] nieetyczny sposób, omijający prawa pracownicze osób produkujących ubrania. Taka tkanina szybko się niszczy i nie ulega naturalnemu rozkładowi.Dbając o ubrania, reperując je, nie traktujemy ich jak statyczne obiekty; możemy poczuć łączność z […] osobami, które te ubrania wykonały, oraz z całym ekosystemem, z którego materiały pochodzą i do którego wrócą. W ten sposób możemy sprzeciwiać się bezrefleksyjnej kulturze kupowania i wyrzucania. Włączać się w bogaty obieg materiałów i istnień!”.Mam nadzieję, że wykonany przeze mnie płaszcz będzie wam długo służył! Jednak w razie potrzeby zajmę się też jego reperacją. 

Małgorzata Markiewicz

zdjęcia: Joanna Czaczkowska