Pimoa Chthulu ASP Kraków 2024
Pimoa Chthulu – to nazwa głównej fikcyjnej postaci pająka w filozofii Donny J. Haraway. Została przez filozofkę zmodyfikowana z imienia prawdziwego pająka, Pimoa Cthulhu, żyjącego w Kalifornii. Jego nazwa pochodzi z rdzennego języka ludu Goshute z Utah, Pimoa – duże nogi Cthulhu – spokrewniony z mocami Chaosu (podobny do mocy Chaosu)
W swoich tekstach Haraway zmieniła drugą część i nazwała ją Chthulu, co pochodzi od słowa – chthoniczny – poziemny. Bierze swoje znaczenie właśnie ze świata podziemnego, tego który odżywia wszystkie żywe istoty. W formie grzybni, korzeni roślin oraz licznych mikroorganizmów.
Pimoa Chthulu Donny J. Harway to nazwa „gdzie indziej” i „innym czasie”, która była, jest i będzie w czasie obecnej epoki Chthulucenu. Ta sieć wytwarza się między istotami ludzkimi, nieludzkimi i roślinami, czyli szukającymi więzi, niekoniecznie wśród ludzi. Istnieje teraz pilna potrzeba przystosowania się do życia w ruinach kapitalizmu, na zniszczonej planecie, aby wygenerować zdolność reagowania, czyli zdolność odpowiadania na zmiany, w bliskiej relacji ze wszystkimi ożywionymi i nieożywionymi materiami świata.
Tak więc Pimoa Chthulu zawiera cały podziemny świat, który daje życie, karmi grzyby, rośliny, zwierzęta, ludzi i jest zbudowany na zasadzie sieci i połączeń. Wszystko jest powiązane z czymś, a to jest powiązane z czymś innym. A śmierć i życie dzieją się w tych połączeniach. Jest pajęczą siecią.
Obiekt ma osiem ramion, osiem nóg, każda przypominająca kokon, jest pusta w środku, tak że można do niej wejść i czołgać się. Ponieważ poruszanie się po tej sieci w żaden inny sposób jest prawie niemożliwe. Dziełu towarzyszy również film dokumentujący aktywne używanie „ciała ośmiornicy” przez dziewięć ubranych w nie osób. Pełzanie odbywa się w akompaniamencie muzyki transowej stworzonej przez Bartosza Zaskórskiego na bazie skrzypiec wykonywanych przez Piotra Lutyńskiego. Akcja ta miała miejsce w przestrzeniach Akademi Sztuk Pięknych w Krakowie, podczas inauguracji roku akademickiego 2024/25, na zaproszenie Rektora Prof. Andrzeja Bednarczyka. Pełzające ciała „zanieczyszczały”, „skaziły” i przejmowały w posiadanie ponad 130-letni budynek, który był pierwszą Akademią Sztuk Pięknych w Polsce.
W projekcie interesują mnie wyimaginowane sieci interpersonalne, budowane w napięciu między gestami dwóch, trzech lub wielu osób. W ustanawianiu nowych ekologii współistnienia.
Aby znaleźć ochotników do aktu performatywnego, przeprowadziłam otwarty nabór wśród studentów.
Te struktury łączą nas w miłości, nienawistnych i toksycznych systemach, ich lepkie nici czepiają się ciała miotającego się w tańcu życia ku śmierci. Sekwencje losowych efektów niekoniecznie następują po sobie wyraźnie, coś bardzo zaskakującego lub raczej bezsensownego naszym zdaniem zdarza się raz po raz.
Foto: Robert Słuszniak

English